Nie zapominajmy o UX w produktach IoT
Dwa tygodnie temu miałem okazję uczestniczyć w Latitude 59 w Tallinie - konferencji startupów i technologii, która gromadzi fascynującą mieszankę założycieli, myślicieli produktowych i nowych technologii. Choć wydarzenie obejmowało szeroki zakres tematów, tym razem moją uwagę przyciągnęła liczba startupów pracujących nad produktami IoT (Internet of Things) - urządzenia połączone, systemy wbudowane, sieci czujników i warstwy automatyzacji.
Wielu z tych założycieli nie tylko prezentowało pomysły - już budowali. Niektórzy testowali sprzęt w realnych warunkach. Niektórzy już wdrożyli fizyczne produkty do rzeczywistych środowisk.
Ale coś innego też mnie uderzyło.
Gdy wróciłem i zacząłem omawiać wydarzenie z moim zespołem, zdałem sobie sprawę, że bardzo niewielu projektantów UX - nawet tych pracujących w zespołach produktowych - aktywnie myśli o użyteczności w systemach fizycznych. Wciąż istnieje mentalne rozdzielenie między „projektowaniem oprogramowania" a „projektowaniem dla urządzeń". Ale IoT leży dokładnie na ich przecięciu.
UX w IoT: To wciąż design
Kluczowa realizacja była prosta: UX nie kończy się na ekranie. A w IoT staje się jeszcze bardziej wielowarstwowy.
Produkty IoT łączą urządzenia fizyczne, wbudowane czujniki, środowiska i interfejsy cyfrowe. To sprawia, że użyteczność jest trudniejsza do zdefiniowania i przetestowania. Ale nie czyni jej mniej ważną.
Większość systemów IoT wciąż zaczyna od tych samych narzędzi UX:
- Persony
- Ścieżki użytkownika
- Analiza kontekstu
- Ramowanie problemu
- Prototypowanie i walidacja
Ale gdy przejdziesz dalej, wszystko staje się bardziej złożone i kosztowne. Nie możesz po prostu testować A/B zmian sprzętowych. Nie możesz wdrożyć bety dla 1000 użytkowników z dnia na dzień.
Dlatego wczesny benchmarking i analiza konkurencji są znacznie ważniejsze w IoT niż w czystych projektach cyfrowych.
Z sal konferencyjnych do realnej pracy: moje doświadczenie
Ten temat przywołał też wspomnienia z mojej pracy magisterskiej, gdzie badałem projektowanie stacji zdalnego sterowania flotami pojazdów.
W ramach badań przeprowadzałem wywiady z ekspertami w RISE, szwedzkim instytucie badawczym, oraz uczestniczyłem w warsztatach ze stakeholderami z sektora motoryzacyjnego i robotyki w Göteborgu.
Kluczowe pytanie brzmiało:
Jak zaprojektować stację zdalną, która pozwala operatorowi bezpiecznie, pewnie i intuicyjnie sterować pojazdem - nawet gdy jest daleko od niego?
KPI w tym przypadku to:
- Czas reakcji w manewrach awaryjnych
- Bezpieczeństwo nawigacji
- Świadomość sytuacyjna na podstawie dostępnych informacji
- Obciążenie poznawcze podczas długich sesji operowania
Jeden test użyteczności badał, jak charakterystyka transmisji wideo wpływa na wydajność. Czy wierność kolorów w strumieniu kamery była ważna? Czy częstotliwość klatek miała większe znaczenie? Nasze dane pokazały, że wyższa częstotliwość klatek bardziej przyczyniała się do bezpieczeństwa, podczas gdy kolor miał niewielkie znaczenie.
Luka w praktyce
Dlatego luka, którą zaobserwowałem na Latitude 59, wydała mi się tak ważna. Wielu założycieli pracujących nad rozwiązaniami IoT wyraźnie myślało o technologii. Ale niewielu wspomniało o testach użyteczności, badaniach operatorów czy workflow użytkowników w środowiskach fizycznych.
Systemy IoT potrzebują nie tylko inżynierów. Potrzebują projektantów, którzy rozumieją użyteczność, zachowanie, interakcję i ograniczenia świata rzeczywistego.
Ten wpis to dopiero początek
Nie próbuję tutaj zagłębiać się w frameworki czy metodologię projektowania. To przyjdzie później. Chciałem po prostu podnieść flagę na podstawie tego, co widziałem i nad czym pracowałem.
Jako projektanci UX mamy narzędzia, metody i nastawienie, które są niezwykle wartościowe w przestrzeni IoT. Ale żeby z nich skorzystać, musimy uznać, że nasza domena obejmuje więcej niż ekrany.
Ale na teraz po prostu:
Nie zapominajmy o UX w IoT.